„Dziewczyna z jeziora” - Joanna Parasiewicz
.jpg)
Patronat medialny i rekomendacja BooksCatTea
Tytuł: Dziewczyna z jeziora
Autorka: Joanna Parasiewicz
Wydawnictwo: Mando
Gatunek: literatura kryminalna, thriller psychologiczny
Data premiery: 06.05.2026
Liczba stron: 480
Gatunek: literatura kryminalna, thriller psychologiczny
Data premiery: 06.05.2026
Liczba stron: 480
Opis książki
Gęsty las kryje mroczne tajemnice, a tafli wody lepiej nie mącić.
Trzej młodzi nurkowie przyjeżdżają na Mazury, aby przeprowadzić badania archeologiczne dna jeziora, a przy okazji dobrze się zabawić. Nie zdają sobie sprawy z tragicznej przeszłości tego miejsca.
Gdy znika młody chłopak, a chwilę później przepada bez wieści trzech wysoko postawionych urzędników państwowych, sprawa trafia do sierżanta Skorego. Wszyscy byli ostatnio widziani nad jeziorem. I wszyscy zaginęli bez śladu.Im głębiej sięga śledztwo, tym bardziej wymyka się logice.
Trop prowadzi do starego tartaku, który pamięta jeszcze czasy II wojny światowej. W zabitym deskami budynku drzemią duchy przeszłości. A tylko nieliczni wiedzą, które miejsca trzeba zostawić w spokoju. I dlaczego.
źródło: Lubimy Czytać
Recenzja
Osnuta dusznym klimatem, który spowija zmysły niczym wodna toń bezbronne ciało. Przesiąknięta tajemnicami, których źródło tkwi w zatrważających wydarzeniach ze schyłku wojennej zawieruchy. Obnażająca niewytłumaczalne szaleństwo, które stopniowo eskaluje, aż w końcu wiedzie ku zgubie.
„Dziewczyna z jeziora” to odsłona thrillera kryminalnego, w którym psychologiczna warstwa spowita wymownym mrokiem zmyślnie splata się z mocno zakotwiczonym w historycznych realiach dochodzeniem. Nastrojowość tego fabularnego ujęcia staje się wyczuwalna od pierwszych stron, a tchnięta w treść mazurska legenda o Pannie z Mokradeł tylko intensyfikuje koloryt lokalnego sekretu. Ta opowieść stanowi inteligentnie oddaną, a przy tym permanentnie nurtującą obliczem finalnego ujęcia, kompilację minionych wydarzeń trudnych do zakwestionowania logiką oraz incydentów owianych aurą niedopowiedzeń, wręcz swoistym brakiem przekonujących argumentów o swoim zaistnieniu. I właśnie dlatego ta aranżacja wzbudza taki niepokój, wnika podstępnie pod skórę, zagnieżdża się tam i nieustannie mami myśli ku swojej fabule. Niczym dziewczęce widziadło, o którym opowiada się z pokolenia na pokolenie, kuszące piękną aparycją i obietnicami, prowadzące ku jeziornej tafli skrywającej w swojej otchłani nie tylko potencjalne skarby, ale i uwięzione ludzkie dusze.
Trudno odmówić temu thrillerowi aury grozy, która emanuje z leśnej czeluści, z wnętrza starego tartaku będącego niemym świadkiem ludzkich dramatów czy ze wspomnianego już dna jeziora Tęskno. Jednak to również kreacja wyraźnie eksponująca kryminalne meandry, które Joanna Parasiewicz urzeczywistniła w prowadzonym śledztwie. Jego intencją staje się rozwikłanie enigmatycznych zaginięć – czy pod powierzchnią akwenu tkwią ciała trzech urzędników państwowych oraz młodego chłopaka, po których nie pozostał nawet drobny ślad? Czy może czyha tam zło, które domaga się kolejnych ofiar…? Spokój mieszkańców mazurskich ziem mąci się niczym wody zbiornika otulonego pradawną legendą. Presja natychmiastowego znegliżowania prawdy narasta, strach podsyca niewytłumaczalność kolejnych wydarzeń, a ludzkie zmysły w końcu ulegają manipulacji – wszak to właśnie bolesne wspomnienia uczyniono zmyślnym narzędziem do oddziaływania na emocje rozdartego traumatyczną przeszłością człowieka. Biel zawieszonych na drzewach wstążek przewrotnie nie staje się synonimem niewinności, ale bestialskiego jej odebrania, a w obliczu tak bezwzględnych aktów przemocy nie sposób doszukać się w sobie ani krzty moralności.
Ta historia oblepia niczym bagienne błoto, które dostrzec można na podeszwach butów, usidla jak intencjonalnie zastawiona na zwierzę pułapka w leśnym poszyciu, fascynuje niczym fotografia, której wykonanie okryło się w pamięci kurzem zapomnienia. Joanna Parasiewicz tka tę fabułę niczym prozatorski pająk, tworzy wielowarstwową i przemyślaną sieć przebrzmiałych wydarzeń, które cichym echem wybrzmiewają ponad dwadzieścia lat później. Fragmentarycznie ta opowieść dosadnie wstrząsa, porusza najdelikatniejsze struny wrażliwości portretem ludzkiego okrucieństwa, wzbudza dreszcze lęku obrazami naznaczonymi paranormalnymi akcentami w bajarskim wydaniu, przejmuje nakreśloną samotnością, ekscytuje miłosnymi porywami serca, ale i niepokoi swoim transcendentnym klimatem. Kompleksowo ożywia całą gamę literackich doznań, które wizualizują się pod powiekami ostro niczym kadr utrwalonego zdjęcia. I zarazem wywołuje ambiwalentne wrażenia względem sceny zwieńczającej ten tytuł, która pozostawia niezaprzeczalny niedosyt, ale przy tym przekonanie o swojej precyzyjnej trafności. Autorka zainicjowała bowiem tę treść z nutą sugestywnych tajemnic, w ten sam sposób ją ucinając – pozwalając odbiorcy na własną jej interpretację.
Reklama: Mando

.jpg)

Komentarze
Prześlij komentarz