„Niedom” - Magdalena Katarzyna Bajor
Tytuł: Niedom
Autorka: Magdalena Katarzyna Bajor
Wydawnictwo: Marginesy
Gatunek: literatura obyczajowa, literatura piękna
Data premiery: 16.09.2026
Liczba stron: 216
Gatunek: literatura obyczajowa, literatura piękna
Data premiery: 16.09.2026
Liczba stron: 216
Opis książki
Zaraz po wojnie Helena i Henryk pakują swój skromny dobytek i ruszają z Małopolski na ziemie odzyskane. Osiadają w Strupicach koło Jeleniej Góry. Mają nadzieję, mają siebie, czekają na drugą córkę.
Ale Dolny Śląsk tuż po wojnie to tygiel, w którym mieszają się języki, zwyczaje i traumy ludzi zewsząd – i w którym nowa Polska okazuje się inna od tej wymarzonej. Powojenny chaos i groźna mieszanka ludzkich postaw, lęków i krzywd doprowadzają do tragedii, która okazuje się trudniejsza do zniesienia, niż sama wojna. Jej ciężar przechodzi na kolejne pokolenie.
Choć akcja rozgrywa się głównie na Dolnym Śląsku, "Niedom" opowiada o doświadczeniach, które mogły wydarzyć się wszędzie tam, gdzie historia wystawiła ludzi na próbę. Marzenia bohaterów nie sięgają wielkości ani chwały, lecz sprowadzają się do najprostszego i zarazem najtrudniejszego pragnienia, by po prostu żyć.
To powieść o tym, czym jest dom, który trzeba stworzyć i który się traci, o więzi matki i dziecka, o fiasku, o nadziei budowanej uparcie na gruzach. O tym, że skutki każdej wojny – tej dawnej i tej dzisiejszej – trwają długo po tym, gdy milkną strzały.
źródło: Lubimy Czytać
Recenzja
Otulająca słodko-gorzkim posmakiem ludzkich losów, w których z łatwością można doszukać się tlącej się nadziei. Przenikająca powojenne realia, które stają się kompilacją nowych szans, ale i dojmujących rozczarowań. Eksponująca rodzinne relacje, które utkano z nici wspólnych doświadczeń.
„Niedom” to odsłona prozy, która lawiruje na pograniczu literatury pięknej oraz obyczajowej, choć z pewnością można również dopatrzyć się w niej gatunkowych akcentów dramatu. Nie sposób odczuć, że to debiutancka kreacja, Magdalena Katarzyna Bajor snuje bowiem tę opowieść z lekkością narracji, którą umiejętnie zabarwia melancholią, refleksjami i metaforami. Tym samym tworzy treść, która nie tylko utrwala się w meandrach pamięci, ale precyzyjnie odnajduje drogę do serca odbiorcy, zakorzenia się tam i rezonuje jeszcze długo po lekturze. W końcu tak pięknie, czule i sugestywnie oddana więź między matką a córką, która ujmująco podkreśla istotę macierzyństwa i oddziaływania stosunków między dwiema kobietami na dorosłe wybory latorośli, niejako ożywia w duszy swoisty spokój, taką pewność istnienia bezwarunkowych uczuć. To nie kompozycja, która zachwyca widowiskową fabularną konstrukcją przyspieszającą bicie serca czy porywającą w kanonadę nieprzewidywalnych zdarzeń – ta historia, ulokowana na tle powojennej rzeczywistości okrytej już nie walką o przetrwanie, ale o zbudowanie przyszłości od początku, dotyka delikatnych strun wrażliwości portretem prostej codzienności. Autorka eksploruje ludzką prozę dnia, nie szczędzi tragedii i doniosłych chwil, radości i smutków, miłości oraz strat.
Przeżyli. Doświadczyli bolesnych pożegnań, momentów jawnej grozy i niepewności, dokonali trudnych wyborów, niekiedy moralnie wątpliwych, a nawet niezaprzeczalnie haniebnych. Teraz chcą żyć – bez strachu, bezpiecznie, skupiając się na budowaniu swojego azylu, a nie zatracając się w powidokach wspomnień, wciąż ostrych w wyobraźni niczym fotografia. Opuszczając małopolskie tereny ku dolnośląskiej obietnicy upragnionego wytchnienia po zakończeniu światowego konfliktu zbrojnego, małżeństwo z córką u boku, oczekując na narodziny drugiej, z nadzieją otwiera się na nową przestrzeń. Strupice niedaleko Jeleniej Góry, Magdalena Katarzyna Bajor uczyniła fundamentem do wzniesienia opowieści o poczuciu obcości i definicji tożsamości, której jednoznaczność niekiedy mocno się zaciera. Wykorzystując tę scenerię, wypełnioną mieszaniną rozdzierających traum, odmiennych obyczajów i wykorzystywanych języków, traktuje o uniwersalnych doświadczeniach, które mogą naznaczyć ludzkie losy w każdym miejscu, musnąć rodziny poszukujące swojego finalnego portu w każdym rejonie nowej Polski – tak znacznie innej, niż się tego oczekiwało, o poprzestawianych granicach niczym w człowieku podczas wojennej pożogi. To korelacja uprzedzeń, wciąż pulsujących pod skórą lęków, słabości determinowanych przeżyciami, ale i konfrontacji ze znojem dnia codziennego, powłóczyście wiodąca ku zdarzeniu, którego mroczny cień rzutuje na kolejne pokolenia.
Magdalena Katarzyna Bajor ukradkowo ożywia definicję domu. Tego, który bezpowrotnie trzeba porzucić bez nostalgicznego oglądania się za siebie, ale i tego, który należy wznieść raz jeszcze na zgliszczach emocji, powojennych demonów, strachu wciąż pęczniejącego w duszy mimo wymownej ciszy, która zamiast huku bomb niespiesznie spaceruje ulicami. Czy to mury budynku, które chronią przed złem, stanowią pojęciowy kształt, czy może ludzie w nim mieszkający są jego kwintesencją? To również inteligentnie nakreślona historia o pozbawionych narodowości dobru i złu, które stanowią elementy ludzkiej natury – usilnie pragnące wydostać się z niej w słowach i czynach, zuchwale zagłuszane bądź ochoczo zachęcane przez człowieka do wybrzmienia. Autorka stroni od moralizatorskich tonów, a przy tym nie sili się na usprawiedliwianie niewłaściwych wyborów i aktów nieprzyzwoitości dramatami zaznanymi w okresie wojennej zawieruchy. To książka, która w swojej prostocie uwypukla życie, tak po prostu, tyle i aż tyle – zauważalnie nieznaczna w objętości, ale obfita w skryte na jej kartach emocje i przekaz. Nie wywołuje gwałtownych doznań, ale i tak absorbuje w zobrazowaną drogę społecznego tygla ku odzyskaniu przyszłości oraz przywołane ścieżki jednostek koncentrujących się na afirmacji teraźniejszości, by pokryć kurzem zapomnienia przeszłość.
Reklama: Marginesy
.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz