„Czerwona woda” - Agnieszka Jeż
.jpg)
Tytuł: Czerwona woda
Cykl: Ruta Rosieńska (tom 2)
Autorka: Agnieszka Jeż
Wydawnictwo: Harde
Gatunek: literatura kryminalna, literatura obyczajowa
Data premiery: 23.09.2026
Liczba stron: 344
Gatunek: literatura kryminalna, literatura obyczajowa
Data premiery: 23.09.2026
Liczba stron: 344
Opis książki
Opowieść o micie, który ożywa, i prawdzie, której nie da się zatopić.
Gdy milkną piły, woda w Szurpiłach barwi się na czerwono, a pszczelarz Antanas znajduje martwy rój nad brzegiem. Wyłowione z jeziora pocięte ludzkie ciało to dopiero początek makabrycznych odkryć. Aspirant Ruta Rosieńska rozpoczyna śledztwo, w którym tropy prowadzą od opuszczonego ula, przez skrytkę na suwalskim dworcu aż do przydrożnego krzyża w Widugierach.
Aby odkryć, dlaczego jezioro spłynęło krwią, Ruta musi się zmierzyć nie tylko z bezwzględnymi mordercami, ale również ze zmową milczenia i tajemnicą własnego pochodzenia.
Czerwona woda. Legenda, która przesiąkła krwią.
źródło: Lubimy Czytać
Recenzja
Osnuta klimatyczną aurą nierzeczywistej enigmatyczności, która emanuje z nie do końca oczywistych wydarzeń. Przenikająca skomplikowane rodzinne relacje, które stają się fundamentem lżejszego ujęcia tej kreacji. Umiejętnie lawirująca wokół symboliki i znaczeń, które nadają treści wyrazisty koloryt.
„Czerwona woda” to druga odsłona kryminalnej serii, którą szczodrze muśnięto obyczajowymi tonami, a przy tym ubarwiono historycznymi i społecznymi akcentami. Tak wielowarstwowo skrojona korelacja gatunków sprawia, że tchnięta w nią zagadka zbrodni staje się wielowymiarowa, meandrująca między podejrzanymi i tropami, ale również sugestywnymi niedopowiedzeniami i lokalną zmową milczenia. Z pewnością możliwa staje się eksploracja tego tytułu bez znajomości poprzedniego, ale jednak obcowanie z pierwszym tomem daje szerszą perspektywę na osobiste emocje aspirant Ruty Rosieńskiej, pozwala na wnikliwszą analizę jej przeszłości oddziałującej na teraźniejsze wybory. Agnieszka Jeż nie stroni od esencjonalnych scen w swojej twórczości, ale zarazem usilnie nie naznacza jej brutalnością, okrucieństwem i jaskrawie wyeksponowanymi aktami przemocy. Jej kryminalno-obyczajowe aranżacje mocniej ogniskują się na tkwiącym w człowieku złu, czasami tylko czekającym na możliwość ujścia, innym razem budzącym się w obliczu okoliczności — to umysł i psychologiczna wiwisekcja stanowią dla autorki najbardziej fascynujące zjawiska, które inteligentnie uwypukla na kartach swoich powieści.
Zatruta woda, martwy rój pszczół nad jej brzegiem, skryte w czeluści jeziora części ludzkiego ciała, ślady po niekonwencjonalnym miejscu bytowania w leśnej scenerii. Z pozornie niepasujących do siebie elementów — niespiesznie i napotykając po drodze kanonadę niepewności, niedosłowności i mylnie interpretowanych przez zmysły dowodów — krystalizuje się prawda stopniowo obnażana przez żmudne śledztwo prowadzące do miejsc opowiadających dalszą część tej historii. I niejako dla coraz bardziej przywiązującej się do ziem Suwalszczyzny kobiety staje się też podróżą w otchłań swojej przeszłości, tożsamości i familijnych sekretów. Agnieszka Jeż zmyślnie splata kryminalną odsłonę z uczuciami, pragnieniami, lękami i moralnie wątpliwymi wyborami, tworząc z nich opowieść swoiście ekscytującą, intrygującą, ale również na swój sposób poruszającą. Nawet nutka miłosnych porywów serca nie odbiera jej jednak gatunkowej rasowości, a podjęta problematyka migracji i nielegalnego przekraczania granicy polsko-litewskiej zwraca uwagę na istotne współcześnie tematy — kresowy region, który stanowi fabularne tło, doskonale nadaje się do ich zaakcentowania.
Trochę brakuje tej narracji humoru, który wdzięcznie wybrzmiewał w poprzednim tytule tej serii. Zakończenie też pozostawia w odbiorcy pewien niedosyt, ale akurat to przewrotne pozostawienie z jednoznaczną sceną, ale zarazem spowitą spekulacjami, stanowi zmyślny zabieg na zaostrzenie apetytu na kolejny tom cyklu. Mistyczny nastrój, który powłóczyście eskaluje przez całą treść, utrzymuje się aż do ostatnich fragmentów, osobliwie niepokoi, prowokuje do refleksji nad metafizyczną kompilacją realiów zbrodni i przesiąkniętej krwią legendy. I także wiedzie do rozmyślań nad prawdą, która finalnie i tak stanie się przejrzysta niczym niezmącona wodna toń, a przy tym zakleszczy w swoich mulistych sidłach dna zło, domagając się kary za popełnione winy. Obmywa z tajemnic kolejne kłamstwa, eksponując strach, podstępnie wypełniając cieczą luki niewłaściwej lojalności, która ostatecznie przegrywa z zakorzenionym pod skórą dobrem. Czasami nie trzeba wiele, by obudzić w duszy najbardziej plugawe instynkty; niekiedy wystarczy prozaiczny lęk przed stratą i konsekwencjami swoich haniebnych czynów, by dopuścić się nikczemności. Pszczoły stanowią w tej kreacji ukradkowe przesłanie, które skrywa się również w ich symbolice, jednak trzeba się go doszukać samemu i dostrzec jego uniwersalną wymowę – bo „zło nie ma narodowości”, jak trafnie wskazała to w treści autorka.
Reklama: Harde



Komentarze
Prześlij komentarz