„Zbrodnia, której nie było” - Katarzyna Gacek
Tytuł: Zbrodnia, której nie było
Cykl: Pensjonat Jaśminowy Dwór (tom 2)
Autorka: Katarzyna Gacek
Wydawnictwo: Agora
Gatunek: literatura kryminalna, komedia kryminalna, cosy crime
Data premiery: 03.06.2026
Gatunek: literatura kryminalna, komedia kryminalna, cosy crime
Data premiery: 03.06.2026
Liczba stron: 368
Opis książki
Zbrodnia, która dyskretnie wymknęła się z książki.
Po ostatnich wstrząsających wydarzeniach życie w Nałęczowie toczy się znowu swoim rytmem. Ale niech sielski nastrój Was nie zmyli…
Gabriela – była policjantka, dziś recepcjonistka w rodzinnym pensjonacie – stara się odzyskać spokój. Żałoba po ukochanym mężu i ciąża to wystarczająco dużo wyzwań. Jednak kiedy w zagadkowym wypadku ginie miejscowa lekarka, instynkt śledczy popycha Gabi do działania. Trop prowadzi do niszowego kryminału omawianego na spotkaniu w lokalnej bibliotece. Wszystko wskazuje na to, że ktoś postanowił przenieść historię z kart książki do rzeczywistości. W miasteczku buzują emocje, narastają podejrzenia, a fikcja staje się niepokojąco realna. Tymczasem w Jaśminowym Dworze pojawia się tajemniczy gość o magnetycznym głosie, który sprawia, że serce Gabrieli zaczyna uderzać mocniej. Po co przyjechał do Nałęczowa? Co go łączyło z ofiarą? I czy dla Gabi nie jest za wcześnie na nowe uczucie?
Ciepły, pełen humoru kryminał, w którym mnożą się tajemnice, a prawda jest ukryta tam, gdzie nikt jej nie szuka.
Seria, którą pokochają fani Czwartkowego Klubu Zbrodni Richarda Osmana!
źródło: Lubimy Czytać
Recenzja
Otulająca swoim ciepłym klimatem, który emanuje z urokliwych rodzinnych relacji. Mimo lekkiej aranżacji trzymająca w napięciu obliczem nurtującej zagadki. Zmyślnie splatająca dwie skrajne odsłony gatunkowe, które wdzięcznie ze sobą korespondują.
„Zbrodnia, której nie było” to drugi tom urokliwej, a zarazem esencjonalnie skonstruowanej komedii kryminalnej, którą można śmiało zgłębić również bez znajomości pierwszego tytułu. Katarzyna Gacek kontynuuje poprzednią treść, przywołując mimochodem emocje, które wybrzmiały już wcześniej, ale przy tym umiejętnie opakowuje ją nowym nieformalnie toczącym się śledztwem, co pozwala na swobodne obcowanie z tą historią. To fabularne ujęcie doskonale pasujące do wakacyjnego odpoczynku, które staje się nie tylko gwarancją relaksu przy kreacji nakreślonej z nienachalnym humorem, ale również obietnicą dreszczyku towarzyszącego odkrywaniu prawdy o dosyć nietuzinkowej zbrodni. I nie sposób właśnie odmówić osobliwości tej kryminalnej zagadce, nie tylko w obliczu sugestywnego przeniesienia literackiej kompozycji do rzeczywistości, ale przede wszystkim w stosunku do… narzędzia, którym posłużono się, by ziścić swój podstępny plan. Jak wskazuje tytuł, tego morderstwa miało bowiem nie być, ale nic nie umknie spostrzegawczemu wzrokowi byłej policjantki, która wyczuwalnie tęskni za dawną codziennością. Kto jednak powiedział, że ukradkowe dochodzenie choć trochę nie zaspokoi potrzeby adrenaliny oswajającej się z nową życiową rolą Gabrieli?
Nałęczowskie scenerie może i zachwycają swoim malowniczym urokiem i sielskim klimatem, ale też przewrotnie niczym magnes przyciągają niekonwencjonalne wydarzenia. Tajemnicze wypadki, które wstrząsają lokalną społecznością, to tylko intencjonalnie tworzona iluzja, by przechytrzyć organy ścigania i ukryć prawdę oraz oszustwa za warstwą przypadku. Katarzyna Gacek stroni od banalności, inteligentnie bawi się domysłami odbiorcy, błyskotliwie myli tropy, lawiruje narracją tak sprawnie, że trudno jednoznacznie wskazać sprawcę, a nawet domyślić się jego intencji, które stały się źródłem dokonanego aktu przemocy. To właśnie atrybut serii osnutej w rodzinnym pensjonacie, który dla byłej śledczej miał być miejscem zapomnienia o bolesnych doświadczeniach, a finalnie okazał się nośnikiem elektryzujących emocji – pod płaszczykiem wypadków tkwią bowiem bezpardonowo zaaranżowane występki. Temperamentnie chciałoby się wykrzyknąć, że to przecież zbrodnie, których niby nie było, a zarazem zastanowić się, czy to nie nieszczęśliwe dla ich ofiar wypadki…? Moja konkluzja? Nie sądzę!
Katarzyna Gacek potrafi również dotknąć delikatnych strun wrażliwości, subtelnie poruszyć, a nawet ożywić w odbiorcy refleksje. Traktuje bowiem o rozdzierającej serce stracie, wciąż pulsujących pod skórą zadrach poczucia winy, aż w końcu o strachu przed nowymi doświadczeniami, uczuciami i odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Tym samym to treść, w którą tchnięto obyczajowe tony nadające jej kolorytu wiarygodności, stanowiące fundament do zbudowania przekonujących ludzkich trosk, słabości, pragnień, ale i uwypuklenia bliskich każdemu wyzwań od losu. I oczywiście nie zapomniano musnąć tej historii miłosnymi doznaniami! Rozczulającymi, precyzyjnie rozmiękczającymi serce, nawet napawającymi nadzieją, ale i iście zatrważającymi… Ten cykl eksponuje nurtujące tajemnice, dryfuje między dwoma śledztwami, obrazując fascynujące kryminalne meandry, w których jednak można doszukać się takiego życiowego sznytu. To komedia kryminalna, która przecież gatunkowo dosyć śmiało odnajduje się w atmosferze absurdu, a nawet incydentalnej kuriozalności, jednak ta spod pióra autorki zdecydowanie nabiera również posmaku emocjonalnej autentyczności. I dlatego nie sposób nie zatracić się w obu tych tytułach wszystkimi zmysłami, oderwać podczas lektury od otaczającej rzeczywistości, a co zabawne, stanowi to zarówno jej atut, jak i zagrożenie dla czytelnika! Kto bowiem chciałby zyskać piękną opaleniznę z wyraźnie zaznaczonym konturem książki na dekolcie?! Koniecznie najpierw należy poszukać zacienionego zakątku i dopiero wtedy oddać się literackiemu podążaniu śladami kolejnej nałęczowskiej zbrodni.
Reklama: Agora




Komentarze
Prześlij komentarz